Jako, że uparłam się i to bardzo, aby nie myśleć o tym co dziś czeka mnie w szpitalu i jutro... brrr. Zrobiłam mężowi 3 dniowe urodziny. Pierwszy dzień tylko ze mną, dzień urodzin z przyjaciółmi męża i sobota z rodziną.
Moja teściowa robi to ciasto na niemożliwą łatwiznę. Ja zaś podwyższyłam sobie level i robiłam wszystko sama.
Mimo stresu i snów w stylu spadającego ciasta z patery, gdy wyciągam je z lodówki, albo łamiących się spodów gdy wyciągam całe już posmarowane kremem ciasto z boku od tortownicy... Wytrzymałam psychicznie :D
Spody piekłam w środę w ciągu dnia, wieczorem gdy wystygły (ok. 21:00) posmarowałam je kremem i włożyłam do lodówki :) Nie podaję strony, z której mam przepisy, bo jak zwykle zrobiłam mix dwóch przepisów :D
SKŁAD (na ciasto):
3 szkl. mąki pszennej,
3/4 szkl. mąki ziemniaczanej,
1 szkl. cukru,
1 opakowanie cukru waniliowego (16g),
3 łyżeczki proszku do pieczenia,
20 dag masła,








