![]() |
| te brązowe wystające, to podpieczone ziemniaczki :D |
Znalazłam w internecie, że wszelkiego rodzaju tarte wywodzą się z Francji, więc dodałam nową etykietkę :) na dniach będę działała samodzielnie ciasto francuskie, więc jak znalazł ta etykieta :)
:) jadłam tartą pierwszy raz w życiu w marcu ( o ile dobrze pamiętam) tego roku. Była to tarta pomarańczowa czyli z wszystkimi warzywami (rzekomo), które są czerwone bądź pomarańczowe. Ja czułam tam tylko marchew- słodką marchew i por :) Chęć zrobienia tarty była cały czas, gdzieś, w małej szufladce mózgu. Jednak o tary przypomniałam sobie ostatnio oglądając dramę "Goldfish Club (Kingyo Club )". Zaczęłam szukać przepisu, po mimo iż nie mam (nie miałam, już mam!) formy do tarty. Stwierdziłam, że idealnie się nada na próbę gliniana, kwadratowa forma, w której robię zapiekanki (swoją drogą cholernie ciężka). Pięć groszy, co do ciasta nie wciskałam :) Ale wcisnęłam jeśli chodzi o farsz, chociaż tu dowolność jest pełna! Tak mi się spodobało to tartowanie, że pierwszego dnia zrobiłam jedną dużą tartą i z reszty ciasta malutką w misce dla młodej.
:) jadłam tartą pierwszy raz w życiu w marcu ( o ile dobrze pamiętam) tego roku. Była to tarta pomarańczowa czyli z wszystkimi warzywami (rzekomo), które są czerwone bądź pomarańczowe. Ja czułam tam tylko marchew- słodką marchew i por :) Chęć zrobienia tarty była cały czas, gdzieś, w małej szufladce mózgu. Jednak o tary przypomniałam sobie ostatnio oglądając dramę "Goldfish Club (Kingyo Club )". Zaczęłam szukać przepisu, po mimo iż nie mam (nie miałam, już mam!) formy do tarty. Stwierdziłam, że idealnie się nada na próbę gliniana, kwadratowa forma, w której robię zapiekanki (swoją drogą cholernie ciężka). Pięć groszy, co do ciasta nie wciskałam :) Ale wcisnęłam jeśli chodzi o farsz, chociaż tu dowolność jest pełna! Tak mi się spodobało to tartowanie, że pierwszego dnia zrobiłam jedną dużą tartą i z reszty ciasta malutką w misce dla młodej.
A czego użyłam na pierwszy dzień? Zupa nie wchodziła (końcówka) więc wywar poszedł wek, a warzywa (marchew, rozgotowany por i cebulka, pietruszka i kukurydza poszły do gara na podsmażenie, ze smażyłam również ziemniaka pokrojonego w dość duże kawałki i przyprawy do smażonych ziemniaków.
O tary małej będzie w przepisie Tarta z jabłkiem i twarogiem :D
Skład:
200g mąki (ja wzięłam wrocławskiej z kłoskiem, następnego dnia gdańskiej z kłoskiem)- i tak było pycha :D
100g masła/margaryny trochę odstanej na blacie, aby była miękka.
szczypta soli,
1 jajko
3 łyżki wody (lub mleka)
Farsz, jaki tylko nam się marzy (ja muszę zrobić farsz jak sos do spaghetti :))
Masa jajeczna do zalania:
2 jajka,
mleka (ok. 0,5- 3/4 szkl.)- ja leję na oko więc nie wiem,
ser żółty, parmezan, - ja nie dodałam żadnego bo nie miałam w lodówce ;P
1. Mąkę przesiewamy przez sito na stolnicy, dodajemy szczyptę soli. Wkrawamy w mąkę masło (ja rozdrabniam je dłońmi, krajanie nożem to dla mnie utrudnianie życia).
2. Dodajemy jajko i 3 łyżki wody. Zagniatamy ciasto do momentu, aż odchodzi od rąk.
3. Jedni piszą, aby smarować formę masłem, ja nie smarowałam, nie wysypywałam też bułka tartą ani mąką. Ciasto samo po upieczeniu pięknie odchodzi i forma pozostaje czyściutka :D
4. ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 3-5mm i przenosimy na wałku do formy. Nadmiar ciasta odcinamy wałkiem. Ja za pierwszym razem odcinałam ręcznie.
5. Jeśli nie mamy w domu fasoli, bądź grochu, dobrym pomysłem jest po nakłuwać dość gęsto dno ciasta widelcem (nie zrobiłam tego za pierwszym razem i miałam piękną górę i kotlinę ;) Jeśli mamy fasolę lub groch wysypujemy je na ciasto uprzednio wyłożone papierem do pieczenia (podpiecze się równo).
Ja piekę 10-15min w 180 st. z termoobiegiem.
6. Wyjmujemy z piekarnika, zdejmujemy fasolkę i papier do pieczenia. Na cieście układamy farsz i zalewamy masą jajeczną ( rozbełtujemy jej wszystkie składniki razem) i wstawiamy do piekarnika, podpiekamy ok. 30min.
SMACZNEGO!
TARTA dzień drugi :)
Ciasto wykonałam tak samo, tylko, że zrobiłam dwie blachy z tartą. Jedną glinianą kwadratową i drugą prostokątną (tu widać prostokątną na zdjęciu). Buszując po sklepach dorwałam formę na tartą, w której gratis upiekłam słodką tartą, a mała zrobiła w foremkach mikroskopijne tartelinki ( coś mi się wydaje, że służą one bardziej do robienia własnych czekoladek).
Farsz:
kilka pieczarek,
1,5 czerwonej papryki,
pomidor,
duża cebula,
30gad kiełbasy,
5 plastrów boczku po cygańsku, bądź innego na kanapki.
2 marchewki,
0,5 puszki kukurydzy
główka kapusty pekińskiej (nie duża, jeśli jest ponad kilogramowa, te najdelikatniejsze liście zostawić do sałatki- mi bardzo smakowała z tartą).
ok. 5 łyżek przecieru pomidorowego.
2 łyżki sosu sojowego (obcjonalnie),
olej do smażenia.
Masa jajeczna:
2 jajka,
szczypta soli,
1 szkl. mleka serek mazowiecki topiony, bądź żółty ser.
Wykonanie farszu (bo jak ciasto wiadomo):
1. Podsmażamy plastry boczku i zdejmujemy z patelni do naczynia. Na oleju smażymy marchew pokrojoną w słupki, dodajemy posiekaną cebulę, paprykę, kiełbaskę. Gdy wszystkie składniki trochę już się podduszą dodajemy drobno pokrojoną kapustę pekińską, kukurydzę i pieczarki.
Po upieczeniu ciasta, przecierem pomidorowym smarujemy jego dół i układamy plastry boczku, dodajemy duuużo farszu i zalewamy masą jajeczną. Na górze układamy plastry pomidora (plastry pomidora akurat ułożyłam w drugim naczyniu glinianym, więc nie widać ich na zdjęciu). Pieczemy tak samo jak poprzednio 30min :D
Smacznego!!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz