Wpisuję, jako potrawę chińską, chociaż dokładnie nie wiadomo, z którego państwa się wywodzi :) To jedyne danie oprócz sosów (nie wszystkich), gdzie dodaję kostkę rosołową.
Co potrzebujemy:
- garnek o grubym dnie,
- 3 łyżki oliwy/oleju,
- cebulę (opcjonalnie, ja dodaję 1-2 dość dużych),
- pojedyncza pierś z kurczaka,
- 4 torebki ryżu,
- czerwona papryka,
- troszkę sosu sojowego (nie koniecznie, bo bez też pyszne),
Wykonanie:
1. W garnku ogrzewamy olej, cebulkę należy drobno pokroić i zeszklić.
2. Dodajemy pokrojoną w kosteczkę paprykę i surowy ryż bez torebek, mieszamy, aż zrobi się przezroczysty.
3. Umyty cyc kurczaczki kroimy w drobną kosteczkę i wrzucamy do garnka.
4. Na końcu dodajemy bulion i wszystko przykrywamy.
Gotujemy do miękkości ryżu i odparowania całej wody ok. 20min od czasu do czasu mieszając :) Proszę uważać, gdy wody już jest na prawdę mało- ryż może się przypalić (co mi się zdarzyło ;P). Pilaw jest również bardzo dobry z żółtym serem (ja dodaję sera królewskiego).
Smacznego :)


O, nowy wpis :) Uśmiecham się też na widok tej uwagi o sosie sojowym - przypadek? Haha ;)
OdpowiedzUsuńPilaw znam tylko ze słyszenia, ale że kostki rosołowe właśnie przyleciały z Polski, ten przepis jest w samą porę i chyba spróbuję - choć w Japonii jak bumerang wraca do mnie polski dowcip z tekstem: "Znowu ryż?..." XD
A Córeczka lubi to danie?
Droga N., to nie przypadek, jako, że jedyna jesteś tu stałym bywalcem to tak naprawdę kierowałam to do Ciebie, bo pamiętam, że sos sojowy nie przypadł Ci do gustu :)
OdpowiedzUsuńCzy moja córa lubi? Uwielbia, zwłaszcza, że ten pilaw, jest podawany w książkach na dania dla dzieci powyżej roczku :) Moja córa jada wszystko włącznie z krewetkami i kalmarami- co kupimy i zrobimy, to je :)
Tak przypuszczałam, no ale pewności mieć nie mogłam ;):) Kochana jesteś, Nathalienn, serdecznie Ci dziękuję :*
UsuńBrak apetytu u dzieci oraz upodobanie do grymaszenia to utrapienie wielu rodziców i pań "przedszkolanek" - cudzysłów zamierzony, gdyż ta potoczna nazwa nie jest fachowa i podnosi ciśnienie niejednej mojej koleżance po fachu ;) ja nigdy nie miałam z tym problemu, może dlatego, że jestem multi-zawodowcem - więc tym bardziej gratuluję Córci, wzorowy aniołek w kuchni Mamusi! Czyżby stąd nazwa tego bloga?...
Ciekawe przypuszczenie N. i wytłumaczenie nazwy bloga, jednak jest ono o wiele mniej skomplikowane :) miałam swego czasu nick Aniołek_Zagłady (z książki "Siewca Wiatru" M. Kossakowskiej). Co do niejadalności i problemów pań opiekunek w przedszkolu- to ja byłam upiornym dzieckiem.
Usuń