Miałam lenia i nie chciało mi się iść do sklepu. Po za tym wydawać ponad 3zł, na te małe paczuszki (bo jest nas 3 więc każdy winien dostać). Postanowiłam zaszyć się w kuchni i poeksperymentować. Bo w końcu ja najlepiej będę wtedy wiedziała, cóż tak naprawdę będzie w składzie danego "słodkościa" ;)
A więc mleczny ryż :) Przedstawię tu kilka opcji, które idealnie się przyjęły dla moich łasuchów (nawet Córeczka Chrzestna się załapała i bardzo jej smakowało).
1. Z cukrem i cynamonem.
2. Ze smażonymi jabłkami, cynamonem i żurawinami i/lub suszona papaja (+ mussli).
3. Z bitą śmietaną, słodka posypką i sokiem malinowym z melisą.
4. Z śmietankowymi drażetkami.
Podstawa jest niezwykle prosta do wykonania, a okrasić, ozdobić, przykolorowić można tym, co się uwielbia. Równie cudownie smakowałby banan podsmażany i obtaczany w miodzie, jak i gruszki, suszone figi, ananas, orzechy. Do tego ryżu pasuje wszystko! Ja uwielbiam cynamon, smażone jabłka (gdyż tych z ogniska niestety nie mam jak zrobić), mussli, suszone owoce i jestem żarłokiem- narkomanem bitej śmietany. O dziwo na 3 osoby 1 torebka ryżu jest wystarczająca. Prawie nigdy nie używam miar, sypię wszystko na oko. więc jest mi ciężko opisać ile czego dodaję, bo każdy ma też inny poziom "słodkości" dla potraw. Ale tak mniej więcej:
Skład na 3 osoby (zwykły bez dodatków):
1 torebka ugotowanego ryżu,
ok. 1szkl. mleka,
2-3 łyżki cukru ( wymiennie 2 łyżki cukru pudru, 1 łyżka curku- jakoś inaczej smakowało),
1 łyżeczka cukru waniliowego,
0,5-1 łyżeczki cynamonu, (wymiennie cukier cynamonowy + 2 krople olejku waniliowego/śmietankowego),
Do ozdoby:
3 garście żurawin,
2 nieduże usmażone jabłka,
3 łyżki stołowe mussli/ platków kukurydzianych/ otrębów/ czego dusza zapragnie!
Przygotowanie:
Ugotowany ryż przesypujemy do rondelka- jeśli zbił się w bryłkę wystarczy rozgnieść go ubijaczem do ziemniaków), Zalewamy mlekiem, tak aby ryż swobodnie pływał jednak nabierając na łyżkę było ryżu i trochę mleka. Dodajemy cukier, cynamon.
Jeśli macie ochotę dodać jabłka. Należy obrać ze skórki, z ćwiartek usunąć gniazda. Pokroić w nieduże kawałki ok 1cm. I podsmażyć na patelni z łyżką stołową oleju. Zasypać cynamonem i cukrem pudrem. Zdjąć z ognia, gdy lekko zbrązowieją od patelni.
Smacznego!
A tu akurat z musli, żurawiną, papajem, drażetkami śmietankowymi i herbatnikami Bee Bee.
A tu akurat z musli, żurawiną, papajem, drażetkami śmietankowymi i herbatnikami Bee Bee.

Gdyby nie to, że brzmi szorstko, -niebo w gębie- byłoby tu najtrafniejszym komentarzem :))) Do mleka w każdej postaci mam uraz od czasów kolonii letnich, lecz właśnie lecą do mnie gotowce z Polski, więc je podrasuję ^^. Jakie fajne posty!! Warto było czekać :)
OdpowiedzUsuńZ pozdrowieniami
- głodna ja ;P
Głodna Ty, nie wiedziałam, że czekasz na posty, zostało mi jeszcze kilka do wklepania, tylko, że do ciasta marchewkowego nie mam zdjęcia :( Bardzo mi miło :) Co do kolonii letnich i nielubienia mleka, to współczuję, ja mleko kocham w każdej postaci! :D Ale mam nadzieję, że "podrasowane" gotowce będą Ci smakowały ;) Pozdrawiam- łakomczuch ;P
UsuńŁakomczuchu miły, to jakaś pomyłka losu, że Ty z upodobaniem do kuchni azjatyckiej i mleka na dodatek -!...- mieszkasz sobie w Polsce, a ja wylądowałam w tym kraju - również mlekiem płynącym, które jednak odrzuca mnie (jak już wiesz) tak samo, jak typowo japońskie "przysmaki" ;))) Dawaj ten post o cieście! - marchewki też tu pod dostatkiem, zagram na nosie kuchni japońskiej ^^ :D
UsuńOk! Zaraz umieszczę i o "chlebie bananowym" też :D
UsuńWiesz... na standard polski, lubię to, co japońskie i chińskie, ale w momencie psychicznej wiedzy, że nic innego nie miałabym do jedzenia w Japonii i byłoby to o wiele cięższe nie wiem czy bym tak lubiła. Bo tu robiąc coś japońskiego, chińskiego czy tajwańskiego wychodzę z założenia- jak nie zasmakuje to trudno ;)
Współczuję Ci ;( jakbym posiadała choćby litr maggi w domu jakoś przepchnęłabym tą butle kablem do Ciebie ;)